Ela polecała nam ostatnio w komentarzach „Ozorki w sosie chrzanowym”, ale… ozorków nie było. Była za to sama Ela we własnej osobie, oraz… zrobione przez nią naleśniki. Jako, że blog staje się powoli nieco kulinarnym toteż – chwalimy się naszym kolejnym obiadem. Nie możecie spróbować, ale możecie wierzyć na słowo, że było pyszne. Dżemik z czarnej porzeczki, oczywiście nie jakiś tam „z paczki” lecz „prawdziwny” – robiony własnoręcznie przez mamę Eli.
Wielkie Grillowanie czas zacząć. Przyjazd Eli, odwiedziny kuzynów, musztarda, ketchup, zimne piwo i ciepła kiełba – nasz pierwszy wiosenny grill zaliczony! Po prostu majówka pełną gębą. Sezon grillowy na Martówce uznaję za rozpoczęty.
Pierwszy wiosenny wypad na Martówkę celem zbadania miejsca do przygotowania „majowego grilla” zaowocował pierwszym w tym roku spotkaniem z wiewiórką. Oczywiście jako osoba fotografująca wszystko co się rusza, pełza, pływa, fruwa, lata, oddycha i nie oddycha – wiewiórkę również uwiecznić musiałam. Efekty poniżej.
Wiosenna surówka, wiosenny obiad i wiosenna ja. Pogoda też dziś jakoś tak mocno wiosenna (bo zimno i deszcz pada). Tak mnie wkręciło gotowanie, że stwierdziłam, że czas na nowe – kuchenne doznania. Co prawda nie jest to obiecany ostatnio kurczaczek w warzywkach, ale za to pyszna, własnoręcznie przygotowana surówka (jako danie główne), oraz ziemniaki i mielone kotlety (jako przystawka).
Dzień z życia Sisi kuleczki. Niedziela to dzień odpoczynku. Problem w tym, że Sisi kuleczka nie bardzo zna się na kalendarzu, więc by uczcić niedzielny rytuał odpoczywa tak codziennie. Oczywiście jest to tylko tryb czuwania (tzw. „stand by”), gdyż przez cały czas pozostaje ona w gotowości, by przy tylko nadarzającej się okazji zapolować… na miskę.