Kilka dni temu wpadła mi w ręce ulotka sklepu Carrefour. Nie jestem tam częstym gościem (Carrefour znajduje się na drugim końcu Torunia), a ulotkę przejrzałam czysto z ciekawości (porównując w głowie ceny najczęściej kupowanych produktów). Nie rozumiem idei walentynek i nigdy ich z moim narzeczonym nie obchodziłam (chyba, że idea jest taka, by sprzedać jak najwięcej badziewia z napisem „Love” którego normalnie nikt by poza tym jednym dniem nie kupił, a czego i tak nikt normalny nawet w tym równie głupim dniu nie zrobi). W tym roku pośród tego całego ogólnodostępnego badziewia znalazła się jedna, jedyna i w pełni „wyjątkowa” propozycja dla zakochanych.
(więcej…)

