Poważne gotowanie czas zacząć. Ciasta już piekę, kotlety smażę, zupy gotuję… przyszedł więc i czas na rosół. Ulubione (zaraz za przygotowywanymi przeze mnie „piersiami z kurczaka”) danie mojego Krzysztofa. Zdobyłam kurę, warzywa i przepis. Po krótkich i rzeczowych, telefonicznych konsultacjach z teściową postanowiłam sprawdzić się w nowej roli. W roli „rosołoprzygotowywacza”. Sądząc po pomrukiwaniach i mlaskaniu Krzysztofa – spełniłam się w tej roli znakomicie.
Efekt końcowy podziwiać można na powyższych obrazkach. Teraz czas na inne przepisy. Kolejne wyzwanie: „Kurczak w marchewce”. Trzymajcie kciuki – jak mi wyjdzie zjadliwy to się pochwalę.









Potwierdzam – zjadłem dziś dwie „dokładki”. Rosół wyszedł perfekcyjnie smaczny – tak jak lubię
wygląda nieźle mam nadzieje kiedyś spróbować i potwierdzić, że smakuje tak dobrze jak wygląda, a nawet lepiej
Zosiu: jak przyjedziesz do nas to na pewno Ci ugotuje
Gratuluje! Teraz możesz aplikować o „złotą chochlę”
Serce i żołądek Kaczego zdobyty 
Pozdrawiam Was serdecznie!
Nooooo……….. wygląda smakowicie
gratuluje
No, no – udobruchać kulinarnie Kaczego to nie lada wyczyn
Gratuluję i mam nadzieję kiedyś zasmakować tych pysznych dań
Muszę mu jeszcze zrobić tego kurczaczka w warzywkach, ale rzeczywiście udobruchać Kaczuszke to problem. W każdym bądź razie, mam nadzieje, że kiedyś też nas wreszcie odwiedzisz
Wiesz jak to ze mną – wybieram się jak sójka za morze
i wybrać się nie mogę – ale obiecuje że się zjawię
jednak jeszcze w bliżej nieokreślonym terminie
Wyglada smakowicie
A gdzie zielona pietruszka? Poza tym – bez zarzutu