Pierwszy wiosenny wypad na Martówkę celem zbadania miejsca do przygotowania “majowego grilla” zaowocował pierwszym w tym roku spotkaniem z wiewiórką. Oczywiście jako osoba fotografująca wszystko co się rusza, pełza, pływa, fruwa, lata, oddycha i nie oddycha – wiewiórkę również uwiecznić musiałam. Efekty poniżej.










