Ela polecała nam ostatnio w komentarzach „Ozorki w sosie chrzanowym”, ale… ozorków nie było. Była za to sama Ela we własnej osobie, oraz… zrobione przez nią naleśniki. Jako, że blog staje się powoli nieco kulinarnym toteż – chwalimy się naszym kolejnym obiadem. Nie możecie spróbować, ale możecie wierzyć na słowo, że było pyszne. Dżemik z czarnej porzeczki, oczywiście nie jakiś tam „z paczki” lecz „prawdziwny” – robiony własnoręcznie przez mamę Eli.

